Elbing 1945 - Odnalezione wspomnienia

Tomasz Stężała

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki
Strona główna Nowiny Ikar z Elbinga

Ikar z Elbinga

Email Drukuj PDF

Część z Was słyszała już (głównie dzięki E. Jaremczukowi) o naszym lokalnym Ikarze.

 

Nazywał się Otto Stiefvater, a leciał zawodniczo z Berlina do Królewca kiedy zabrakło mu paliwa. Było to w sierpniu 1912 roku, czyli prawie 100 lat temu, a zatem mamy okrągłą rocznicę. Jego niezwykły samolot nazywał się Jeannin-Stahltaube a gościnni elblążanie  pośpieszyli z pomocą i po krótkim czasie Stiefvater wzbił się w powietrze. Długo nie polatał, bo zaraz po rozpoczęciu Wielkiej Wojny zginął. Jedynym śladem po odważnym awiatorze jest jego zdjęcie w samolocie i obraz namalowany przez Pamelę Jaworską. Skoro mamy świętować 100-lecie lotnictwa w naszym mieście, to może tak nazwać skwerek przed lotniskiem imieniem Stiefvatera? Do tego tablica pamiątkowa, albo......... i jakiś mały pomniczek? Tylko nie  z metalu, bo miejscowi archeolodzy zbytnio się nim zainteresują. A swoją drogą. Dlaczego Muzeum Lotnictwa w Krakowie oddało niemczykom taki unikat? Dobrze, że chociaż Albatros B.I, który latał w szkole lotniczej w Elbingu ostał się.

Wracając do naszego Ikara. Jego przykład okazał się zaraźliwy i już trzy lata później Eichwalde stało się prawdziwym lotniskiem z samolotami, hangarami i szkołą lotniczą.

Ale więcej o tym na konferencji organizowanej przez PWSZ już w maju.

 

 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Gościmy

Naszą witrynę przegląda teraz 19 gości 

Site Language


Strona główna Nowiny Ikar z Elbinga