VT iRepair - шаблон joomla Авто

Schotte wreszcie wyszedł i Heinz mógł powrócić do wkręconej w maszynę kartki raportu. Przez moment wpatrywał się w napisany przed chwilą tekst, starając się odnaleźć zgubiony wątek. Obok zgrzytnął wałek maszyny do pisania, obwieszczając, że inny z referentów już skończył swoją pisaninę. Westchnął i uderzył palcami o klawisze.

Powyższe fakty dowodzą, że w obrębie stoczni, wśród kadry inżynierskiej i technicznej pojawiają się nastroje nie tylko zwątpienia (które są publicznie wyrażane wobec robotników, a nawet przy więźniach,) ale też prowadzące do destrukcji procesów produkcyjnych. Przykładem jest inżynier Heinrich Beuke, który na wpół jawny sposób, przygotowywał akcję ewakuacji swojej rodziny w głąb Rzeszy, dając wybitnie zły przykład mieszkańcom.

Działanie pracowników mojego pionu koncentrować się będzie na ustaleniu dalszych powiązań siatki nieprawomyślnych notabli i sprawdzeniu, w jakim stopniu ich działania zagrażają porządkowi prawnemu narodowosocjalistycznych Niemiec.

PROWINCJA 11

Nie jestem w stanie przypomnieć sobie dlaczego i komu dałem się namówić na wyjazd na ten zlot lotniczy. Jeśli znacie adoratorów motocykli, którzy gdy tylko znajdą się w swoim gronie zapominają o obowiązkach gospodarzy i gadają o swoich maszynach - to lotnicy są kwadratem cyklistów.

Oczywiście lotnictwo sportowe to sport z klasą, klasą najwyższą. Taki golf w wydaniu arystokracji. Gdzie uszlachetnia się poprzez podkręcenie wyniku lub najnowszą nowość zamontowaną we własnym aeroplanie.

Ze zbioru: Dziennik Snów

Siedzący naprzeciw mężczyzna wydmuchnął chmurę papierosowego dymu prosto w twarz. Palił te najtańsze, najbardziej cuchnące, choć na pewno stać go było na coś lepszego. Odruchowo zamknął oczy i podciągnął leżące na stole dłonie ku sobie. Tym razem drewniana linijka w dłoni śledczego pozostała nieruchoma. Do czasu.

Niewielkie pomieszczenie, byle jak odmalowane olejną farbą, która dawno temu była zielona, wypełniał duszący opar rozmazujący sylwetki. Stary, ciężki drewniany stół o podrapanej powierzchni i licznych ciemnych plamach, których pochodzenia nietrudno było się domyśleć. Dwa krzesła ustawione naprzeciwko siebie różniły się. Te, na którym siedział śledczy, było zdecydowanie solidniejsze i miało wygodne, wyściełane sztuczną, czerwoną skórą oparcie.  Jego – cóż, na pewno wiele przeszło i jeżeli miało posłużyć dłużej, powinien nim pilnie zająć się stolarz.

ze zbioru „Dziennik snów”

Tej nocy spałem fatalnie. Fatalnie – to fatalne słowo, ale w moim słowniku brak odpowiedniego, więc przy nim zostanę. Wszystko przez tę tragiczną pogodę, która zaatakowała całą północ kraju w połowie października, po serii ciepłych, słonecznych dni. Tak jak większość kierowców, do ostatniej chwili zwlekałem z zamianą opon na zimowe, a zresztą pewnie i nówki-zimówki niewiele by pomogły. Wracaliśmy samochodem z Mazur, z pikniku zorganizowanego przez naszych przyjaciół – tych bardziej zasobnych, których było stać na ładny domek z kawałkiem pola przy jeziorze. Przez trzy dni świetnie bawiliśmy się, wiadomo: grillowanie, piwko, ostatnie kąpiele, dla chętnych rybki lub grzybki, dzieciaki szalejące w krzaczorach, wspomnienia i marzenia – słowem – pełen relaks. Już w niedzielę, po mszy w miejscowym kościółku, pogoda zaczęła się psuć – zaczął wiać lodowaty wiatr, rwąc różnobarwne listowie z drzew. Poczęło siąpić psując nasze plany na kajakowanie. Przy obiedzie pojawiły się w powietrzu wirujące płatki śniegu przyśpieszając naszą decyzję o wyjeździe. Mieliśmy około 250 kilometrów do przejechania krętymi, wąskimi i nie najlepszymi drogami. Dzieciaki buczały na decyzję o rozstaniu z przyjaciółmi, lecz ich rodzice szybko żegnali się, dopychając bambetle w bagażniku.

Ze zbioru: Dziennik Snów

Wieczorem dałem zaprosić się swoim znajomym z Växjö na koncert zespołu ludowego, czy jak oni to mawiają górnolotnie: „Pieśni i tańca”, z Polski, z jednego z tych nadmorskich miast. Znajomi, zwłaszcza ona, miłośniczka kombinowanego folkloru i IKEI aż piała z ekscytacji, że to taka naprawdę ludowszczyzna, że takiej to u nas nawet w Laponii nie uświadczysz. Koncert towarzyszył dniom miasta, a widocznie notable, czujący obowiązek pomagania biednym sąsiadom zza bałtyckiej miedzy, zaprosili muzykantów i tancerzy, bo i reprezentują całkiem niezły poziom, a przede wszystkim, czego oczywiście nie przyznają – są tani.