VT iRepair - шаблон joomla Авто
as i dama (4)Po trzyletniej przerwie w wydawaniu książek w formie drukowanej, dzięki Państwa bardzo licznym monitom, pojawia się kolejna opowieść na papierze. Jest też nowy wydawca, NOVAE RES z Gdyni, z którym próbuję szczęścia na bardzo trudnym rynku wydawniczym.

O Mieczysławie Garsztce już pisałem (zerknijcie Państwo głębiej na stronie). To postać prawie zapomniana a niezwykła, godna upamiętnienia nie tylko przez lotników i wojsko, ale i jako wzór patriotyzmu oraz uporu w dążeniu do szczytnych celów.  W wydaniu książki wsparł mnie wielce pan Piotr Forkasiewicz, genialny twórca grafik wojennych i grafiki okładkowej, a także ilustracji przedstawiających samoloty z czasów Wielkiej Wojny. Dziękuję tu także panu Tobiasowi Weberowi, który udostępnił mi zdjęcia Jasta 31, z okresu walk w Szampanii.

Mam już zaplanowane spotkania autorskie w rodzinnym Elblągu, by promować powieść i przedstawić lepiej niezwykłą postać Garsztki.  Jestem także otwarty na zaproszenia do innych miejscowości, czekam na propozycje.

Zachęcam do kupienia książki i dzielenia się swoimi opiniami. Im lepszy wynik finansowy osiągnie wydawca, tym większa szansa na kolejne powieści na papierze.

 
 
Jeden z wielu tysięcy sprawców Polski
 
Dlaczego ON zainteresował mnie i stał się bohaterem książki?
Wychowany w polskiej rodzinie w Bydgoszczy chciał zostać lekarzem. Ukończył dobre szkoły, lecz zamiast studiować, w wieku 19 lat, pod koniec 1915 roku trafił do okopów jako żołnierz armii kajzera.  Musiał być odważny i bystry, skoro wkrótce został podchorążym i trafił do szkoły oficerskiej, którą w kwietniu 1917 ukończył  w randze leutnanta. Potem znowu Front Zachodni, okopy nad rzeką Aisne, gdzie został dowódcą kompanii.  To niezwykłe, że mając 21 lat i nikłe doświadczenie w dowodzeniu dostaje się ponad stu ludzi pod komendę. I tutaj zaczynam swoją opowieść. Ciężko jest znaleźć informacje na temat walki 21.Dywizji, lecz szperanina dała efekty.  Walki nad Aisne były jednymi z najkrwawszych w 1917 roku, lecz Garsztka musiał sprawdzić się, bo zdobył swoje pierwsze odznaczenie i ranę. Zapewne wielokrotnie obserwował toczące się nad głowami piechociarzy pojedynki powietrzne, stąd decyzja o zmianie formacji. Długo trwało, lecz od jesieni tego roku pojawia się w Poznaniu, na lotnisku Ławica by rozpocząć szkolenie podstawowe. Był dobry, bo najlepsi trafiali do szkół pilotów myśliwców lecz i okoliczności sprzyjały mu: cesarskie lotnictwo po sukcesach z kwietnia 1917 roku ulegało coraz większej przewadze aliantów, a przy nazwiskach wielkich asów pojawiała się adnotacja o śmierci. Tą śmierć obserwował już w czasie dalszego szkolenia w Nivelles, gdzie zginął jego kolega. Front potrzebował każdych ilości pilotów, nawet tych niedoszkolonych. Wreszcie trafia na front, lecz nie pod wymarzone skrzydła Richthofenów,  a do niezbyt utytułowanej eskadry 31. Początki są ciężkie, Jasta ponosi straty, Garsztka lata na wyeksploatowanych Albatrosach.
Niebo nad Frontem Zachodnim bezwzględnie oddziela chłopców od mężczyzn, nikogo nie faworyzując. To że przetrwał jako niedouczony awiator i zdobył swoje pierwsze zestrzelenie w walce z wrogim myśliwcem świadczy o klasie tego człowieka. Potem lekka rana wyniesiona w walce powietrznej i wreszcie przychodzi wrzesień, kiedy Mietek pokazuje swój pazur. Kolejne sześć zestrzelonych maszyn wroga czynią z Garsztki asa lotniczego i najlepszego pilota polskiego pochodzenia. Żaden z lotników z jego eskadry (a wielu w niej latało od kilku lat)  nie osiągnął tego miana.
Potem walka przeciw trzem brytyjskim asom w której zostaje poważnie ranny lecz udaje mu się wylądować i trafia do szpitala.
Ten niezwykły młody człowiek, gdy Polska odzyskuje niepodległość stawia się w grudniu w Warszawie do dyspozycji dowództwa tworzącej się awiacji i natychmiast zostaje wyznaczony instruktorem pilotażu. Przeszkala blisko 50 lotników, którzy wnieśli walny wkład w nasze zwycięstwa na wschodzie. W międzyczasie pojawia się w walczącym Poznaniu zdobywając swoją Ławicę, po czym rusza do Lwowa, gdzie intensywnie lata wzbudzając podziw powietrznej braci swoimi ogromnymi umiejętnościami i brawurą. Po czym ginie w kraksie przed przesiadką na myśliwce.
23  lata i taka biografia! Gdyby nie przypadkowa śmierć, zapewne zostałby generałem, a pod jego rozkazami polskie lotnictwo byłoby jednym z najnowocześniejszych w świecie. A może stworzyłby linie lotnicze lub zostałby sławnym zdobywcą rekordów lotniczych?
A Dama?
To jest dodatkowy atut książki. Czy Garsztka był tylko i wyłącznie pochłonięty wojaczką?  Czy może w jego młodym, gorącym sercu było miejsce na miłość? To zdradza pełna wersja książki.
Tak czy inaczej, biografia Mietka Garsztki nadaje się na superprodukcję filmową, lepszą od “Aces High” czy “Blue Max”.  Czego i Państwu i sobie życzę.
 
 
 
jasta31  
 
Jasta 31
 

 
 
 
Książka "As i dama" (drukowana) jest dostępna z dedykacją autora, wraz z wysyłką paczką w cenie 40 zł. Po kontakcie na e-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript..  Ze względu na umowę wydawniczą, sprzedaż w pdf zostaje zakończona.
 
 
 

magnusNa wstępie chcę bardzo podziękować za zaskakująco liczne opinie dotyczące „Wandy”.  Szczególnie zaś za te krytyczne – zwłaszcza dotyczące trudnego języka w początkowej części poprzedniego tomu.

Na swoje wytłumaczenia mam może to, że zawsze staram się wpleść w wątki i postacie maksymalnie dużo elementów autentycznych.  A tych zbyt wiele nie ma, choć dysponujemy licznymi imionami męskimi i żeńskimi osób z plemion wandalskich zamieszkujących tereny obecnej Polski w czasach „Wandy”.  Do tego dochodzi dość krótka lista słów w tym języku, które chciałem wykorzystać. Grakchus uczy się tych słów, łączy je z tymi, które poznał od ojca i im głębiej wchodzi w nowe otoczenie, tym płynniej mówi – stąd lepiej się czyta kolejne dialogi.

Padają także pytania o samą Wandę.  Cóż, około 400 roku po Chrystusie była znacznie większa, bogatsza w wodę i na pewno dziksza. W kilku miejscach nurt rozdzielał się tworząc spore wyspy i łachy: nie do końca koryto  odpowiada dzisiejszej geologii. Największe różnice widzimy u ujścia, gdzie Żuławy dopiero tworzyły się, a Jezioro Drużno było elementem zatoki (obecnego Zalewu Wiślanego) czyli Morza Estyjskiego. Zaś Bałtyk to Ocean Sarmacki, co znajduje odzwierciedlenie na niektórych mapach.

Ludwik JeziornyRozpoczyna cykl powieściowy opisujący przełomowe lata 1918, 1919 i 1920, kiedy wybijaliśmy się na niepodległość a następnie biliśmy się ze wszystkimi sąsiadami o granice i wreszcie broniliśmy Ojczyzny i całej Europy przed napaścią bolszewickich hord.

Część pierwsza zaczyna się pod koniec 1917 roku, w obozie jenieckim na kresach, gdzie przebywają jeńcy armii kajzerowskiej, austriackiej i legioniści. Wydarzenia doprowadzają do buntu i ucieczki grupy więźniów, którzy docierają do posterunków wojsk niemieckich. I w tym miejscu ich losy zaczynają się rozchodzić, prowadząc do Lwowa, Krakowa, Wielunia, Warszawy czy Chełma. Pierwsza grupa bohaterów jest jak zaczyn nowego chleba, która pobudza tych, z którymi się zetknęli do myślenia, a czasami działania na rzecz niepodległości.

2Piękne imię, prawda?  

Imię, które ma wiele znaczeń.  Pamiętacie o owej Wandzie, co to Niemca nie chciała?

A może chodziło o trudną miłość do cudzoziemca?

Na pewno Wanda musi być piękna. W chwilach radosnych jest łagodna, troskliwa, wręcz życiodajna. Lecz gdy się pogniewa bywa zaborcza i śmiertelnie niebezpieczna. Wtedy biada tym wszystkim: mężczyznom i kobietom, stającym na jej drodze.

W Wandzie kocha się wielu i wielu jest od niej uzależnionych. Cierpliwie muszą znosić jej kaprysy by zachować spokój ducha. Do tego dochodzi ważne historyczne tło, determinujące działania bohaterów.  Jak zwykle historia ma swój wpływ na bohaterów moich książek i tak jest tym razem.

Co ważne, wkrótce do Wandy dołączy Magnus.

Wanda dostępna jest w formacie pdf lub epub

Fragment najnowszej książki "Wanda"

16pKsiążka, którą napisałem już kilka lat temu, pierwsza oparta na elementach autobiograficznych.
Bohaterem jest podchorąży Kmita, odwalający swój rok obowiązkowej służby wojskowej w 1986 roku na poligonach Pomorza. Codzienną, poligonowa rutynę zakłócają niepokojące wieści, potem rozkazy i gorączkowe przygotowania do wielkich manewrów w NRD. Macierzysty, 60 Kartuski Pułk Czołgów Średnich z Elbląga (wchodzący w skład 16. Kaszubskiej Dywizji Pancernej) rusza w drogę, a podchorąży Kmita wraz z grupą przygotowawczą ze służby mundurowej pułku jedzie na kolejny poligon, by przygotować teren na „powitanie” tysiąca elbląskich rezerwistów, którzy mają się przygotowywać do nowej, III Wojny Światowej. Po kilku nerwowych, ciężkich dniach Kmita wraz z awansem dostaje rozkaz dołączenia do pułku w NRD.